
$ Mona1
- Alex, skarbie jak dobrze, e zdzylimy na czas. Jak pomyl co Ci te dranie mogli zrobi to ciarki mi po plecach przechodz.
$ Alex1
- Spokojnie, Mona nie przy wszystkich. John ciesze si niezmiernie, i po mimo naszej niesnaski, to Ty pomoge mnie uratowa.
$ John1
- Alex, co byo, to byo, nasza przyja jest waniejsza, a z innej beczki, chiaem razem z Kimiko owiadczy wam, i jestemy par.
$ Mona2
- Kimiko, czy to prawda? 
$ Kimiko1
- Tak, siostrzyczko. Po tym, jak wyalicie nas...
$ Alex2
- Gratuluj, John, lecz nie mamy czasu do stracenia.
$ John2
- Tzn?
$ Alex3
- Creative zoritowa si, e go robi w bambuko i chc wpuci w maliny, wzi ze sob naukowcw oraz paru onierzy i uda si z hmm...jak mnie pami nie myli Anastazj w miejsce, gdzie aktualnie znajduje si kluczowe zo syberytu, ktre doprowadzi ich do zoa matki.
$ Mona3
- Jak to!? Tzn, e rozszyfrowa Twoje zapiski?
$ Alex4
- Na szczcie jeszcze nie, to czysty fart, e wybra ten teren. Jego naukowcy s bliscy ich rozszyfrowania.
$ Mona4
- O matko, to oznacza...
$ Alex5
- Tak, Mona, bdzie mia moliwo masowej produkcji rnego rodzaju technologii, broni oraz pojazdw napdzanych t substancj.
$ John3
- To, na co czekamy? Trzeba ruszy i go powstrzyma!
$ Kimiko2
- W tym momencie nie uda si nam.
$ John4
- Bo?
$ Kimiko3
- Spjrzcie na ludzi, s wycieczeni t akcj. Dajmy im cho dzie odpoczynku.
$ Alex6
- Dzie w plecy da mu za duo czasu na okopanie si.
$ John5
- Dobra, zawiadomi Kena i wyl tam oddziay, a my do nich pniej doczymy.
$ John6
- Ken, Ken? Tu John.
$ Ken1
- Tak, sucham Ci?
$ John7
- Tak, wic...
